Górny Śląsk: między upadkiem i sanacją


spis
prof. Marek S. Szczepański
Notatnik spóźnionego przybysza

 

Notatnik spóźnionego przybysza

Górny Śląsk: między upadkiem i sanacją
Okiem brytyjskiego liberała

William Ewart Gladstone, ceniony polityk brytyjski z XIX wieku, powiedział kiedyś, że nie należy walczyć z przyszłością. Trzeba się tylko do niej należycie przygotować. Najbliższą przyszłością województwa śląskiego, czy ściślej najbardziej jego uprzemysłowionej części, jest zasadnicza, a przy tym bolesna i długotrwała, przebudowa gospodarcza i społeczna, czy wręcz cywilizacyjna. Z każdym rokiem transformacyjnym staje się jasne, że proces restrukturyzacji regionalnej gospodarki polega, w znacznym stopniu, na zamykaniu nierentownych i niekonkurencyjnych zakładów pracy. Wariant upadkowy nie jest wszakże polskim wynalazkiem. Przed laty pisał o nim Joseph Schumpeter, a całkiem niedawno idea ta wykorzystana została w bezceremonialnej przebudowie gospodarczej nowych landów Niemiec, tworzących dawną NRD. Rzecz jednak w tym, że złe przygotowanie zostawia fatalne ślady w społecznej świadomości. Restrukturyzacja, która choć w niewielkim stopniu wiązać się winna z nadzieją na lepsze życie, wywołuje na Śląsku skojarzenia jak najbardziej posępne. Zdecydowana większość mieszkańców wiąże bowiem ten proces z złowrogimi aktami zamykania zakładów pracy, lękiem i zagrożeniem rodzinnej egzystencji. Warto na marginesie podkreślić, że upadek kopalni, huty i zakładów wpisanych w życie lokalnej społeczności, to nie tylko likwidacja miejsc pracy, zagrożenia życiowe dla rodzin pracowniczych, ale także ruina pewnego stylu życia, niepowtarzalnej kultury przemysłowej czy społecznej wspólnotowości. Lekceważenie kulturowych kontekstów funkcjonowania zakładu przemysłowego, to jeden z ważniejszych błędów rodzimych reformatorów. Pustki po grubie, hucie czy koksowni nic nie zapełnia, a, jak wiadomo, świat społeczny nie znosi tego rodzaju próżni. Wystarczy wybrać się do Leszczyn, Grodźca i wielu innych miejsc na Śląsku czy Zagłębiu, wspominających z rozrzewnieniem świetne czasy lokalnych kopalń, dzisiaj już nieistniejących, aby zrozumieć tę cierpką nostalgię przemysłową. Wcześniej czy później w takich właśnie miejscach pojawiają się symptomy głębokiej frustracji, agresji i poczucia beznadziei. Tę ważna prawdę warto przypominać, zwłaszcza w warunkach śląskich. W wyniku reformy górnictwa, powodzenia jednorazowych odpraw bezwarunkowych i urlopów górniczych, pojawiła się całkiem pokaźna grupa czterdziestoparolatków o statusie emerytów. Bezczynność i brak społecznego przydziału są frustrujące i sprzyjają degradacji psychicznej, ugruntowują poczucie małej wartości oraz przyspieszają degrengoladę.

Całościowo, durniu, całościowo

W studiach nad przebudową Górnego Śląska stosunkowo rzadko dokonuje się całościowego, oglądu problemów regionu, podejmując raczej namysł nad szczegółowymi zagadnieniami i pojedynczymi branżami. Tymczasem separowanie problemów regionalnego górnictwa węgla kamiennego i innych branż przemysłów tradycyjnych od szerszego, regionalnego i krajowego, kontekstu jest naganne i krótkowzroczne. Innymi słowy mówiąc, reforma górnictwa, przemysłów wydobywczych i tradycyjnych powinna być skorelowana z szerszymi działaniami podejmowanymi w skali regionu i państwa, z realizowanymi strategiami na poziomie regionalnym oraz krajowym i wreszcie uwzględniania w budowanych właśnie wizjach rozwoju województwa śląskiego. Trzeba też jasno podkreślić, że długoletnia koncentracja przemysłów tradycyjnych oraz nierozważna eksploatacja zasobów naturalnych dawnego województwa katowickiego, powinny być, w okresie transformacji ustrojowej, równoważone przez działania odnowicielskie. Przypomnijmy tylko, że na terenie Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego zalega blisko miliard ton szkodliwych odpadów przemysłowych. Ulokowane je na hałdach, a równe ich rozmieszczenie na tym obszarze spowodowałoby powstanie antyekologicznej pierzyny o miąższości 170 centymetrów. To efekt ponad dwóch stuleci eksploatacji kopalin, często rabunkowej i ekonomicznie bezmyślnej.

Triumf Hermesa i Eskulapa?

Konstruując plan restrukturyzacji Śląska i definiując główne jego cele nie można pominąć dokonań państw i regionów najwyżej rozwiniętych. Rzeczywistym układem odniesienia nie mogą być jedynie doświadczenia polskie gdyż są one nierozerwalnie związane z zacofaniem kraju i jego peryferyjnym, mimo sukcesów, ulokowaniem w systemie europejskim. Tymczasem najlepiej rozwinięte państwa kontynentu i poszczególne ich regiony dawno weszły już w stadium rozwojowe określane mianem społeczeństw poprzemysłowych, informatycznych. Polska zaś, a zwłaszcza województwo śląskie, wciąż jeszcze tkwią w etapie industrialnym, choć symptomy poprzemysłowe są i tutaj już widoczne. Główną cechą społeczeństwa nowoczesnego jest dominacja trzeciego sektora gospodarki, czyli usług, zwłaszcza wysoko kwalifikowanych. Chodzi tutaj nie tylko o usługi tradycyjnie rozumiane (handel, rzemiosło, transport, rekreacja, ochrona zdrowia), ale także o usługi nowoczesne (usługi biznesowe, informatyczne, edukacyjne, bankowość, badania naukowe, telekomunikacyjne, medyczne, obrotu nieruchomościami, ubezpieczeniowe, paramedyczne czy usługi świadczone przez Internet). W krajach poprzemysłowych pracownicy szeroko pojmowanego sektora trzeciego stanowią około 75% wszystkich zatrudnionych. W województwie śląskim natomiast analogiczny wskaźnik wynosił w 2005 roku zaledwie 52% i dowodnie świadczył o skali zdeformowania struktury zatrudnienia i poziomie zacofania gospodarczo-cywilizacyjnego. Ważne jest więc, aby w świadomości mieszkańców regionu, w zbiorowości regionalnej i społecznościach lokalnych utrwaliło się przekonanie o radykalnym zwiększeniu liczby zatrudnionych w sektorze usług. Nie będzie to łatwe ponieważ lata manipulacyjnej pedagogiki zrobiły swoje i przekonanie o “posłanniczej misji wielkoprzemysłowej klasy robotniczej” oraz o prorozwojowej roli przemysłu ciężkiego jest, mimo wszystko, jeszcze w regionie ugruntowane.

Chleba sięgaj pługiem

Do nieuchronnie nadchodzących w regionie śląskim przemian należy być dobrze przygotowanym, wyposażonym w rachunek bólu, w świadomość koniecznego potu jaki towarzyszy przewidywanym przeobrażeniom przemysłowego serca Polski. Chińskie powiedzenie głosi, że kiedy wieje wiatr zmian, jedni budują mury, a inni wiatraki. Jestem przekonany, że w warunkach Śląska budowa metaforycznych wiatraków, to lepsza droga rozwojowa aniżeli stawianie murów. Nikt jednak tego lepiej nie zrobi jak mieszkańcy regionu, społeczności lokalne, ich przedstawiciele i formalne czy nieformalne autorytety. Malkontenckie narzekania na rząd centralny, słabe czy nieefektywne państwo, złe jego rozeznanie w problemach regionu, to dowartościowywanie prawd tak oczywistych, że zwalniających z odpowiedzialności za los tego skrawka kraju i samego siebie. Konieczne będzie zapewne dofinansowanie zewnętrzne regionu z budżetu centralnego, środków unijnych i pozakontynentalnych, ale nie zastąpią one nigdy zbiorowego wysiłku mieszkańców. Moja wiekowa babka zawsze powtarzała jak mantrę zasadę: chleba sięgaj pługiem.

Marek S. Szczepański



>> RSS 2.0 feed. >> Both comments and pings are currently closed.

AddThis Social Bookmark Button

Comments are closed.