Bohema, licencjaci i inni…


spis
prof. Marek S. Szczepański
Notatnik spóźnionego przybysza

 

Bohema, licencjaci i inni…

Richard Florida, twórczy i niezwykle kontrowersyjny profesor waszyngtońskiego Uniwersytetu Georga Masona, podkreśla w każdym niemal opracowaniu, że o rozwoju miast, regionów i wreszcie krajów decydują: technologia – talent – tolerancja czyli 3T. Jednoczesna ich obecność w jakimś miejscu i czasie rozstrzyga o powstaniu ośrodków kreatywnych skupiających klasę ludzi najbardziej innowacyjnych. Miarą koncentracji „talentów” jest odsetek osób posiadających, co najmniej, stopień licencjata. Obok talentu ważnymi wskaźnikami w ramach wspomnianej triady jest zróżnicowanie mierzone otwartością środowiska na „obcych”, a konkretnie na mniejszości etniczne. Autor wprowadza nawet indeks różnorodności kulturowej i dowodzi, że miasta czy regiony o wyższym odsetku mniejszości narodowych i etnicznych cechuje silniejsza dynamika rozwojowa. R. Florida stwierdza nawet, że otwarcie na imigrację jest kluczowym czynnikiem innowacji i wzrostu gospodarczego. Badania prowadzone w Dolinie Krzemowej pokazały, że jedna czwarta nowych przedsiębiorstw zaawansowanej technologii została tam założona przez osoby urodzone w Chinach i Indiach. Natomiast jedną z przyczyn relatywnej stagnacji Japonii i Niemiec jest ich względna jednolitość etniczna. Nawiasem mówiąc ustalenia R. Floridy brzmią niepokojąco w warunkach Polski, w której, gdyby ufać deklaracjom złożonym przed rachmistrzami Narodowego Spisu Powszechnego (2002), mieszka nieco ponad 1% osób tworzących rodzime mniejszości. Wydaje się także, iż wypracowana z takim trudem przez parlament i podpisana przez Aleksandra Kwaśniewskiego (24 styczeń 2004), Ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, nie ułatwia, per saldo, ich społecznej i kulturowej obecności w III RP. Twierdzenie o prorozwojowej roli otwartości społecznej na inność rasową, narodową, etniczną, kulturową czy religijną nie jest nowe. Wielokrotnie wspominali o niej inni badacze, a pośród nich Zygmunt Bauman. W mojej książce, mówi emerytowany profesor Uniwersytetu w Leeds, starałem się uchwycić te główną zmianę, która zachodzi w rozumieniu pojęcia Europa. Centralna rolę gra tu europejska postawa wobec rozmaitej maści wyrzutków, odmieńców, obcych (…). Ogromną europejską zdobyczą ostatnich kilkunastu lat, dodaje, jest wypracowanie metod współżycia z odmiennością.
Dla opisu czynników określających stopień tolerancji R. Florida konstruuje między innymi tzw. Gay Index (wskaźnik homoseksulizmu), kontrowersyjny współczynnik dotyczący współwystępowanie odsetka osób o skłonnościach homoseksualnych, z udziałem ludzi z wyższym wykształceniem, poziomem technologicznym i dochodem. Warto przy okazji pamiętać, że nawet w tak zróżnicowanym społeczeństwie jak amerykańskie liczni gejowie i lesbijki ukrywają rzeczywiste preferencje seksualne, z wielu zresztą powodów. Istotny jest również Bohemian Index (wskaźnik bohemy), czyli udział pisarzy, malarzy, rzeźbiarzy, kompozytorów, aktorów i innej maści artystów w danej populacji. Ich działalność rzutuje na dynamikę rozwojową miast i regionów. Trzecim wreszcie miernikiem w tej kategorii jest tzw. Coolness Index (wskaźnik intensywności życia społecznego w mieście, regionie), na który składa się odsetek ludności w wieku 22 – 29 lat oraz życie nocne (bary, nocne kluby w stosunku do liczby mieszkańców) i instytucje kulturalne (liczba galerii i muzeów).

Miejscowości cechujące się wysokim poziomem technologicznym wytwórczości oraz szybkim wzrostem gospodarczym są zarazem etnicznie i obyczajowo zróżnicowane, a także charakteryzują się wysokim udziałem artystów. W tych otwartych zbiorowościach panuje duch tolerancji. Wymieniony zespół cech sprzyja z kolei osiąganiu wysokich dochodów i staje się istotnym czynnikiem rozwoju miejscowości i regionów.

R. Florida w sposób jednoznaczny eksponuje też kluczową rolę uniwersytetów w rozwoju regionalnym określając je jako magnes przyciągający ludzi utalentowanych. Zauważa równocześnie, że Krzemowa Dolina i Droga 128 swoje sukcesy zawdzięczają nie tylko doskonałym uczelniom, ponieważ ich klucz do sukcesu polegał na tym, że otaczające wspólnoty okazały się zdolne do absorpcji oraz wykorzystania nauki, innowacji i technologii wytwarzanych przez uniwersytety. Słowem uniwersytet jest niezbędnym, ale niewystarczającym warunkiem rozwoju regionalnego.

Wprawdzie prace R. Floridy zawierają przede wszystkim analizę amerykańskiej rzeczywistości, to jednak Autor nie twierdzi, że klasy kreatywne i kreatywne regiony czy miasta to zjawiska charakterystyczne wyłącznie dla Stanów Zjednoczonych. Przeciwnie, wymienia takie miejskie regiony jak Toronto i Vancouver w Kanadzie, Sydney i Melbourne w Australii, czy Dublin, Londyn, Helsinki, Amsterdam, Kopenhagę w Europie, które także należą do twórczych metropolii. W żadnym jednak z jego zestawień nie ma kreatywnego Śląska. Wiadomo tymczasem, że przewagę konkurencyjną w globalnym świecie uzyskuję te kraje i regiony, gdzie wytwarza się najwięcej innowacji. Te ostatnie powstają właśnie dzięki klasie twórczej żyjącej w kreatywnych środowiskach i to jest chyba najważniejszym przesłaniem innowacyjnych opracowań Richarda Floridy, które na pewno warto przybliżyć polskiemu czytelnikowi. Podczas ich lektury warto wszakże pamiętać o różnicach dzielących miasta amerykańskie od europejskich, o odmiennych ich klimatach społecznych i kulturowych.

Marek S. Szczepański



>> RSS 2.0 feed. >> Both comments and pings are currently closed.

AddThis Social Bookmark Button

Comments are closed.