Damian Kopeć – wyróżnienie w kategorii proza

Damian Kopeć
godło: maruda
Wyróżnienie

Tęczowy Konkurs Literacki II edycja

Usiadł ciężko przy swoim biurku. Popatrzył przed siebie. Znowu czuł tę wielką, jakże mu znajomą, wszechogarniającą go niemoc, dzisiaj głównie w okolicach nadgarstków. Chwila, ta chwila, trwała zamknięta w zamyśleniu, które zdawało się nie mieć żadnych ram czasowych. W takim momencie czas zawsze przestawał płynąć. Czuł się jak wysepka unosząca się na oceanie sekund upływających w równym, niezmiennym rytmie. Na tę chwilę zegar jego świadomości stawał, jak pozbawiony zasilania mechanizm kwarcowy. A on dryfował, nie wiedział gdzie i po co.

Chciał coś napisać, bardzo chciał, aż mu ciśnienie podskoczyło. Jednak chęci to jedno, możliwości to drugie, temat to… Pomysły przychodziły mu do głowy – wbrew obawom – dość szybko, jednak tylko chwilę zostawały, a potem równie szybko odchodziły, ze spuszczoną smutno głową. Za proste, za banalne, znowu to samo, to już było, gdzie ja coś takiego czytałem – poczucie prześladującej go wtórności było jak drzazga wbita pod paznokieć.

Czemu życie jest tak cholernie wtórne?! – pomyślał gorzko, lecz tak wyświechtane zdanie nie mogło w gruncie rzeczy sprawić mu żadnej radości. Nawet się nie uśmiechnął sam do siebie, bo i po co?! Czyżbym już nie potrafił pomyśleć, powiedzieć niczego nowego? Czyżby nihil novi sub sole było moją życiową dewizą na trwałe wypisaną zmarszczkami na czole? – samotne myśli kłębiły się jak czarne chmury na styku dwóch przeciwstawnych frontów atmosferycznych.

Biel kartki – spojrzał na nią ponuro – kłuła go w oczy. Ach, żeby tak pokryć jej drwiącą, gładką powierzchnię mądrymi czarnymi symbolami liter. Cóż, wiedział dobrze, że to nie jest takie proste. Same dobre chęci zazwyczaj nie wystarczają. Może, gdyby tak zamienić białą, czystą kartkę na taką wyrwaną z zeszytu?! O postrzępionych, nieregularnych brzegach. Trochę niechlujną, lekko wymiętą palcami, jakby wyrwaną z kontekstu. Może to przemogłoby tę paraliżującą pustkę, bezradność, która stała obok i czule zaglądała w jego zmęczone oczy. Przeciętną karteluchę w lekko rozmyte linie lub niewyraźną, niebieskawą kratkę. Wtedy przynajmniej materiał, tworzywo, którego chciał użyć nie rozpraszałoby aż tak jego myśli.

Ujął w dłoń długopis. Czy takim zwykłym, tanim długopisem można stworzyć coś wielkiego?! Bez ostrzeżenia napłynęły mu przed oczy wyobraźni wspomnienia ze szkoły, dziwnie wyraźne jak na ilość lat, które odeszły w przeszłość. Świdrujący głos młodej nauczycielki języka polskiego: “Drogie dzieci! Musicie pisać piórem, wiecznym piórem. Pióro bowiem nie wypaczy waszych i tak już nie najlepszych charakterów. Długopisy są nie-wska-za-ne. Przypominam, że nie będę ich tolerować na moich lekcjach. Zwracam uwagę teraz, moje drogie, żeby potem nie było płaczów i lamentów. Piszemy piórami.” Pamiętał jeszcze strach z jakim włożył pod ławkę rękę z zamkniętym w niej nowym czterokolorowym długopisem. Prezentem od babci, który jeszcze chwilę wcześniej sprawiał mu tyle radości. Jego małej dumy. Teraz jednak wiedział, że ten piękny kolorowy długopis jest po prostu zły, że dobre są tylko pióra wieczne, nawet te meid-in-czajna.

Czyżby zatem to element piszący był powodem jego aktualnej niemocy twórczej? Taka wewnętrzna blokada psychiczna, po latach silniejsza niż kiedyś, zardzewiała, zapieczona, nie do ruszenia. Odłożył długopis. Mam tu chyba gdzieś stare chińskie pióro – pomyślał, zaczął grzebać w szafce, w pudełku z rupieciami z lat szkolnych. Stara, przybrudzona gumka myszka, połamana linijka, wyschnięty nabój atramentowy, pogryzione ołówki, podrobione, niewykorzystane zwolnienie z w-fu.

O, jest, trochę zakurzone, poobcierane, z odciskami małych dziecięcych paluszków – ucieszył się jak dziecko. Ale gdzie ja teraz atrament dostanę?! – przemknęło mu przez głowę. Odłożył pióro. Zamyślił się. Niemoc nie zelżała ani trochę. Była tak samo stanowcza jak wcześniej. Spojrzał przed siebie, przez okno na niewyraźny, zniekształcony wzorem firanki obraz za szybą pochlapaną brudnym deszczem. Ołówek, skojarzyło mu się, ołówek. Nie za miękki, i nie za twardy. Taki w sam raz, dajmy na to HB. Zerknął do pojemniczka z przyborami piszącymi. O jest, trochę obgryziony, wiekowy. Hmmm, ciekawe czy im starszy ołówek tym lepszy? Chaotyczne myśli ciągle wypełniały mu głowę, wypełniały po brzegi. Naostrzyć go czy zostawić takim jaki jest? Kiedy ostatnio miałem go w ręce? Napisałem nim kiedyś coś mądrego czy tylko używałem do gry w okręty? Nie mógł się skupić ani za wiele sobie przypomnieć. Pamięć, już nie ta co dawniej, stale płatała mu takie niemiłe figle, a w tym momencie z dumą pokazywała na co ją stać. Posiedział, podumał. Nagle wydało mu się, że coś poczuł. Z początku lekko, w zasadzie zaledwie niepokojące, potem z minuty na minutę narastające, nie dające się opanować. Może to wena powróciła, ukochana jego, wena twórcza? Może to w końcu talent się objawił, uśpiony dotąd jak jakiś rycerz zaklęty w twardej skale? – myśli nabierały tempa, niczym konie przyspieszające w końcówce ważnej gonitwy.

Już wiem – z ulgą uświadomił sobie nagle skąd zna to uczucie. Precyzyjnie, nieomal z namaszczeniem, zaczął pisać. Spod jego dłoni wychodziły litery i słowa, niepozorne, z wysiłkiem układające się w pierwsze zdanie jego nowego zamysłu. W końcu niejasna, z takim trudem dojrzewająca myśl opuściła sferę niebytu i w całym swym dzikim pięknie zalśniła na gładkiej powierzchni papieru: “Poczułem prawdziwy głód.”
Kolejny, niełatwy dzień zmagań z własną niemocą powoli odchodził do historii.

Na dziś już dosyć tej wyczerpującej walki – pomyślał. – Trzeba coś przekąsić, poczytać gazety, pooglądać telewizję. A jutro? Jutro znowu do boju! Z nową siłą, nową nadzieją na sukces.

Tego jednego był bowiem pewien, nie podda się łatwo, bez walki. Teraz już wiedział, że są w nim niewyczerpane pokłady możliwości. Byle tylko się do nich dostać, wyrwać je z głębi, wydobyć na zewnątrz jak lawę żywą spod twardej skorupy. Wiedział, był tego na sto procent pewien, że najważniejszy jest pierwszy krok, ten który właśnie był uczynił. Mały krok dla ludzkości – wielki dla niego samego.


>> RSS 2.0 feed. >> Both comments and pings are currently closed.

AddThis Social Bookmark Button

Comments are closed.